Chusta elastyczna – czy ją polecam?

Chusta elastyczna jest najlepsza na początek. Zdarza mi się słyszeć takie twierdzenie. Ba! 7 lat temu, gdy szukałam swojej pierwszej chusty, też postawiłam na łatwego do zawiązania elastyka. I po tygodniu miałam już drugą chustę – cudowną tkana „natkę”. Dzięki temu dziś z całą stanowczością mogę chustę elastyczną odradzić. Nie tylko jako mający odpowiednią wiedzę doradca, ale i zawiedziona tym rodzajem „szmaty” nosząca mama. Na własnych plecach przekonałam się, że jest ona dość nietrafionym pomysłem na początek chustowej drogi. Szczególnie jeśli – tak jak w moim przypadku – maluszek jest słusznych gabarytów.

Chusta elastyczna – zalety

Zacznijmy od zalet chusty elastycznej (choć po dogłębniejszym przeanalizowaniu owe plusy nie zawsze okazują się zaletami…). Wśród wielu osób panuje pogląd, że chusta elastyczna jest łatwiejsza w obsłudze od chusty tkanej. Faktycznie, jak pokazują instrukcje, elastyka najpierw nakładamy na siebie, tworząc z niego kieszonkę. Potem wkładamy do niej dziecko i… już ! Problemem jest to, że owa stworzona przez rodzica kieszeń na dziecko często jest dość luźna, co w powiązaniu z elastycznym, rozciągliwym materiałem z którego zrobiona jest chusta sprawia, że delikatne ciało malucha (najczęściej noworodka) nie jest dostatecznie zabezpieczone. Również z perspektywy rodzica owa łatwość zawiązania może mieć negatywne skutki. Słabo podtrzymująca ciało dziecka chusta sprawia, że i osobie, która nosi może być niewygodnie. W moim przypadku, pomimo, że noszona przeze mnie córka miała tylko niecałe 2 miesiące (ale również ok. 6 kg wagi), pojawiał się ból ramion i pleców.

Oczywiście zdarza się, że jako doradca noszenia uczę motać dzieci w chusty elastyczne (bo np. rodzic wcześniej już wydał pieniądze na chustę elastyczną albo taką dostał i na razie nie planuje zakupu innej). Nie stosuję wtedy tradycyjnego wiązania na elastyki, a zmodyfikowaną na ich potrzeby kieszonkę. Początkowo kieszonkę w chuście elastycznej wiąże się identycznie jak w przypadku chusty tkanej. Jednak, by mięśnie dziecka były dobrze odciążone na końcu wiązania rozkłada się poły chusty na jego plecy.. W ten sposób na dziecku są 3 warstwy chusty elastycznej (a nie jedna jak w przypadku chusty tkanej). Jeśli nosimy w chuście elastycznej zimą czy jesienią nie jest to problem. Gorzej, gdy trafimy na lato (o noszeniu w upały pisałam już tutaj). Na końcu konsultacji proszę, by rodzice zamotali kieszonkę (już bez rozkładania pół na plecy dziecka) również z chusty tkanej. Tak dla porównania. to samo wiązanie również na chuście tkanej. Wtedy najczęściej okazuje się, że chusta elastyczna wcale nie jest taka wygodna jak zapewniał jej producent. Najczęściej prędzej czy później chusta elastyczna jest zamieniana na tkaną.

Chusta elastyczna – wady

Największą wadą chusty elastycznej jest to, że jest ona… elastyczna. Materiał, z którego jest zrobiona jest rozciągliwy. O ile przy drobnych, lekkich dzieciach nie jest to problem, przy tych cięższych już się nim staje. Cięższe dzieci w elastykach sprężynują, co nie sprzyja stabilizacji pozycji w chuście. Rodzica zaczynają boleć plecy i ramiona. Elastyczny materiał sprawia również, że można go dociągać w nieskończoność. Skutkuje to wprowadzeniem dziecka w przeprost. Slangowo można powiedzieć, że zamiast pozycji żabki mamy żabkę, ale rozjechaną. Kiedyś miałam konsultacje chustowe z mamą, która kupiła chustę elastyczną. Po zawiązaniu elastyka, ćwiczyłyśmy też o samo wiązanie na mojej tkanej. Długość 4,6 ledwo jej starczyła – pozostał minimalny ogon. Kiedy tą samą kieszonkę mama zawiązała w swoim elastyku (tej samej długości)… ogon sięgał podłogi. To naprawdę dało mi do myślenia.

Wszystko to sprawia, że chusta elastyczna wystarcza na kilka pierwszych tygodni noszenia. Dla przykładu, moja niespełna 2-miesięczna córka, gdy kupiłam chustę elastyczną ważyła ok. 6 kg. Od początku było mi niewygodnie.

Ograniczeniem chusty elastycznej jest również to, że umożliwia ona tylko jeden sposób wiązania. W elastyku nosimy tylko z przodu, w dostosowanej do tego rodzaju chusty kieszonce. Chusta ta nie nadaje się ani do zawiązania kangura, ani plecaka prostego.

Chusta elastyczna – opinia noszącej mamy

Anna: Chustę tkaną dostaliśmy, gdy córka miała chyba chyba 7 miesięcy. Długo była więc noszona w elastyku. Potem miałam już chustę tkaną i kolejne dzieci nosiłam tylko w niej. Zmiana z elastycznej na tkaną byla na plus, bo jednak chusta elastyczna nie trzyma tak dziecka, rozciąga się i maluch opada. Ciężko mi się już później nosiło ze względu na wagę dziecka. Noworodka łatwiej się nosi, tu plusem jest zakładanie chusty na siebie i wkładanie w nią maluszka. Ale przy kolejnych dzieciach miałam już doświadczenie z wiązaniem chusty tkanej, więc się nie bałam nawet noworodka nosić.

Mam nadzieję, że powyższe argumenty przekonały was, że wybór pomiędzy chustą elastyczną a tkaną jest jasny. Jeśli nie, może decydująca będzie cena? Choć chusta elastyczna kosztuje mniej więcej tyle samo co tkane niskobudżetowe „pasiaki” (więcej o wyborze pierwszej chusty tkanej tutaj), na rynku wtórnym osiąga jednak znacznie niższe ceny. O ile wartość chust tkanych zbytnio nie spada (a były czasy, że w przypadku niektórych chust nawet rosła), te elastyczne kupić można za niewielki procent ich wartości pierwotnej. Dla przykładu, elastyk z mojego doradczego stosu kupiłam za 10 czy 20 zł…

* * *
Oczywiście są sytuacje kiedy chusta elastyczna jest jedynym wyjściem. Dla przykładu, znam przypadki noszących niepełnosprawnych rodziców, którzy swoje maluszki mieli zamotane właśnie w elastyki. Zawsze jednak użycie tej chusty było efektem pewnych kompromisów. Gdy rodzic i dziecko są w pełni sił chusta tkana jest najlepsza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *