Pellicano Baby i Sensimo – test nosideł ergonomicznych

Wiosenne testy nosideł zaczęłyśmy od nowości firm Sensimo (jasne nosidło we wzór koni na biegunach, przeplecione srebrną nitką) i Pellicano Baby (kolorowe w geometryczny wzór). Oba nosidła są ergonomiczne, klamrowe. Na pierwszy rzut okaz bardzo podobne, jednak dość mocno się od siebie różnią. Podobnie jak opinie testujących je mam na ich temat.

Sensimo i Pellicano vs LennyUp

Michalina: W ten weekend miałyśmy z dziewczynami (3-letnia Ola, rozmiar ubranek 98 i 7-miesięczna Zuzia, ubranka 74) na testach dwa nosidła: Sensimo i Pellicano Baby.
Jeśli chodzi o noszenie młodszej (skromne 9 kg) to w zasadzie oba nosidła fajnie się dopasowały i noszenie było czystą przyjemnością. Wygodniej było mi jednak w Pellicano – materiał bardziej miękki i poddający się.
Natomiast starsza rezolutna 3-latka (około 14 kg) stwierdziła, że jej wygodniej było w nosidle Sensimo. Nie wiem jednak, czy nie wpłynęły na to też względy estetyczne – wizualnie to nosidło jest dużo ładniejsze. Niby czarno-białe konie na biegunach, ale wpleciona srebrna nitka nadaje wdzięku i nosidło rzuca się w oczy. Niestety ta sama nitka, mam wrażenie, że powoduje większą sztywność materiału.

To czego mi brakło w obu nosidłach to precyzyjna regulacja. Pomimo maksymalnego dociągnięcia pasów naramiennych miałam jeszcze trochę luzu przy starszaku i niestety mocno odczułam jej wagę. Dla porównania, przy naszym nosidle (Lenny Up) mogę robić kilometry i wchodzić po schodach bez zadyszki. Jednak trzeba przyznać że oba nosidła mają swoje zalety: pasy naramienne są mega wygodne, oba nosidła mają kieszonkę na telefon. Oba są mega proste w obsłudze, chociaż tutaj wygrywa Sensimo, bo Pellicano Baby ma w dwóch miejscach troczki, które w moim odczuciu są ciut upierdliwe (za to lepiej niż taśmy się prezentują).

Nosidło Sensimo Baby vs Kavka

Hanna: Moja recenzja bazować będzie w dużej mierze na porównaniu do nosidła KAVKA Multi Age, którego używam od mniej więcej roku (dziś córka ma rozmiar ubranek 80/86, jest dość drobna). Najpierw moje wrażenia odnośnie nosidła ergonomicznego Sensimo Baby. Pierwsze wrażenie: Takie lekkie? Takie cienkie? Jaki piękny wzór! Tak… Po pierwszym wrażeniu trzeba było przyjrzeć się sprawie bliżej. Pas biodrowy – macam. Nadal cienki. Miłe zaskoczenie.

Bardzo mi się to podoba. Klamra – za pierwszym razem miałam problem je rozpiąć… Podwójne zabezpieczenie… Mimo że Kavka takiego rozwiązania nie ma, to też nigdy mi się nie rozpięła (nawet jak raz wpięłam ją źle). Dodatkowym „utrudnieniem” dla mojej osoby jest guma, która ma przytrzymywać klamrę, aby nie uciekała. I tu pojawia się problem przy odpinaniu – złapać klamrę przez gumę i docisnąć drugie zabezpieczenie – mając to z przodu – ok, trzeba użyć siły i się udaje. Z tyłu – katorga. Wymaga nie lada skupienia. A może to i dobrze? Lecz moje dziecko jest małym dzikusem. Wiele rzeczy chce mieć „już”. Dlatego szybkie odpięcie nosidła jest dla mnie ważne.

Jednostronna regulacja długości pasa też jest w moim odczuciu dobrym rozwiązaniem. Nie zastanawiam się czy popuścić z prawej czy z lewej strony. Jedyne co mnie zaskoczyło to właśnie długość pasa – aby dobrze mi się trzymał musiałam mieć go prawie maksymalnie ściągnięty, a znam chudsze osoby. Dlatego w mojej opinii nie będzie to dobre nosidło dla „chudzielca”. Panel i ten piękny wzór. Wzór w koniki i kwiatuszki – coś dla osoby lubiącej przyrodę. Szary kolor w połączeniu ze srebrną nitką i czarnymi wzorami – coś pięknego. Urzekającego. Zdjęcia nie oddają uroku tego nosidła. Do długości, ani szerokości panelu nie mam zastrzeżeń.


Górna część lekko ścięta w wystający łuk, ma to swój urok i podoba mi się ten krój, wygląda jakby miało to jeszcze troszkę lepiej chronić dziecko. Szerokość panelu regulowana – to jest genialne rozwiązanie. Nosidło dostosowujemy do dziecka. Dzięki regulacji szerokości mam pewność, że
będzie dobrze podtrzymywane. Mimo że w dotyki nie powala miękkością to je polubiłam od tej strony. Kapturek zapinany od środka. Tutaj się zastanawiam czy to dobre rozwiązanie. Dlaczego? W zimie, jesienią, nie zrobi na dziecku większego wrażenia, ale czasem latem też nosimy, a takie
zatrzaski mogą odznaczyć się na skórze dziecka. Rozgrzane mogą je poparzyć. Może się mylę, ale takie mam odczucia. Kieszonka. Myślałam, że to fajna rzecz. Schowałam tam smoczek mojej córki i chusteczki. Jednak, gdy trzeba było coś wyciągnąć to najpierw musiałam dziecko „podnieść”, potem otworzyć i wygrzebać, ciągle jedną ręką trzymając córkę „w zawieszeniu”. Ale okey, w moim prywatnym nie ma takiego bajeru, może nie jestem przyzwyczajona.

Pasy naramienne ładnie wypełnione, mięciutkie. Klamra spinająca pasy naramienne – tu się rozczarowałam. Wysoce prawdopodobne jest to, iż było tak dlatego, że Kavka ma zupełnie inne rozwiązanie wdrożone. Pasy do regulacji sprzączki w Sensimo to taśmy, które nie są sprzężone z pasami naramiennymi w takim stopniu jak w Kavce. Regulacja jak dla mnie była bardzo utrudniona ponieważ nie mogłam wycelować z wysokością zanim je ubrałam, a potem (mimo iż uważam się na dość zwinną osobę), miałam problem wyregulować paski, aby były na rozsądnej wysokości i żebym mogła je łatwo zapiąć.

Regulacje długości pasów jak dla mnie w porządku. Nie znalazłam tu minusów. Podoba mi się, że regulacja jest jednostronna (można przyciągnąć lub poluzować tylko pasek od strony ramion, a nie nosidła). Gumka zabezpieczająca tu mi nie przeszkadza, bo zakładam pasy naramienne jak plecak. Nie ma ciągłego wpinania i wypinania. Fajną opcją są ochronki na pasy. Egzamin na pewno zdają w przypadku noszenia jednego dziecka, które ma tendencję do gryzienia lub ślinienia się. Nie są na rzepy, więc w żaden sposób nie podrażnią buzi czy szyi dziecka. Samo noszenie w nim mojej córki było bardzo przyjemne. Nie miałam problemu ze spadającymi ramionami, mimo iż regulacja łącząca pasy naramienne wymagała sporej
wprawy przy dociąganiu. Cienki pas biodrowy spisywał się bardzo dobrze, bardzo przypadł mi do gustu. Pozytywnego efektu dopełnia przepiękny, mieniący się srebrem wzór.

Nosidło Pellicano Baby vs Kavka

Hanna: Drugim testowanym nosidłem ergonomicznym było Pellicano Baby. Pierwsze wrażenie: Ciekawe kolory. Ile regulacji?! Pas biodrowy – gruby, od zewnątrz miękki, od środka raczej sztywny ze względu na regulację panelu. Jest to kolejne nosidło z możliwością rozwoju – rośnie z dzieckiem dzięki
możliwości poszerzania panelu pod pupą. Zapięcie pasa biodrowego jest zabezpieczone podwójnie. Tutaj jest możliwość dwubiegunowej regulacji szerokości – oba elementy sprzączki mają możliwość zmiany pozycji. Maksymalnie ściągnięty pas biodrowy przysparzał podobnych problemów z jego odpinaniem co nosidło Sensimo – klamra chowała się pod gumą i ciężko było wcisnąć elementy sprzączki, aby rozpiąć nosidło. Jednak klamrę zawsze mogę wyciągnąć z gumki i problem zniknie.

Po testach z tym nosidłem mogę powiedzieć, że nie jestem fanem regulacji sznurowanych (troczków). Opcja wielu regulacji to rozwiązanie godne pochwały. Jednak za zbędną uznać muszę sznurowaną regulację „pod pupą”. Nie wniosła ona nic w nasze doświadczenia oprócz irytacji. Bo przetestować to wypróbować różne opcje. Także postanowiłam przyciągnąć sznurki i zobaczyć co się stanie. Dolna część panelu stała się ciut węższa. Jednak po włożeniu dziecka okazało się to nietrafionym pomysłem. Lubię jak córka jest opatulona materiałem nosidła. A ta regulacja jakby gryzie się
z regulacją szerokości panelu. zbytnie jego przyciągnięcie skutkuje przesunięciem się do środka także boków podtrzymujących nogi. Duże ściśnięcie sznurka mam wrażenie, że może powodować dyskomfort dziecka. Efektem ściągnięcia jest „coś” twardego w okolicy pupy. Ta regulacja w ogóle nie przypadła mi do gustu. Być może źle jej używałam.
Sznurowane regulacje wysokości panelu także nie są moim ulubionym. Teoretycznie powinnam ją wyregulować raz i zostawić w spokoju, ale mój żywioł lubi wyciągnąć rękę górą i wtedy w nosidle Kavka korzystam z tej regulacji, aby było nam nieco wygodniej. Jak dziecko jest w nosidle rozwiązywanie sznurka nie jest prostą sprawą, a dobra regulacja też wymaga wprawy. Za to regulacja szerokości góry panelu to sprawa dla mnie nowa i całkiem interesująca. Z uwagi na to, że moje dziecko należy do szczupłych, drobnych, to ściągnęłam ją maksymalnie i to było dla nas
optymalne rozwiązanie.

Sam panel nosidła Pellicano Baby jest miły w dotyku, nie jest ani cienki ani gruby. Fanką takich wzorów nie jestem, ale plusem jest, że nie jest to kompozycja kolorystyczna sugerująca płeć dziecka. Równie dobrze
może być przeznaczona dla chłopca jak i dziewczynki. Regulacje długości pasów naramienny są dwubiegunowe – inaczej niż w nosidle Sensimo. Mamy możliwość dopasowania do siebie, którą stronę przyciągniemy albo popuścimy. Myślę, że wielu rodzicom przypadnie to do gustu, albowiem pozwala na inne rozłożenie się pasów naramiennych przy plecach. Ja wolałam mieć z jednej strony przyciągnięte maksymalnie i korzystać tylko
z jednego paska do regulacji.

Nieodpinany kapturek. Plus, że się nie zgubi, nie odepnie, dziecko go nie wypnie i nie wyrzuci. Jednak ja osobiście jeszcze nigdy w życiu nie korzystałam z kapturka i nie czuję potrzeby mieć go non stop przy nosidle.
Pasy naramienne miękkie, dobrze wypełnione. Spięcie pasów, z racji tego, że jest to rozwiązanie takie samo jak Sensimo, przysparzało mi takich samych problemów. Przy pierwszym noszeniu córka nawet zrzucała mi z ramion pasy, bo nie umiałam sobie poradzić z podciągnięciem regulacji trochę wyżej. Tutaj w moim odczuciu to Kavka wiedzie prym.
Mieszane uczucia budzi we mnie zachowanie córki, ponieważ jak proponowałam jej noszenie w tym nosidle to najzwyczajniej w świecie uciekała. Jak już ją nosiłam to nie trwało to długo. Nie jestem w stanie stwierdzić dlaczego. Być może element regulacji sznurkowej pod pupą
ją uwierał, lecz to tylko moje domysły.

Ogólne odczucia dotyczące nosidła Pellicano Baby są pozytywne, ale nie z efektem „wow”. Niektóre regulacje na moje oko zbędne, inne – bardzo ciekawe i pomocne. Regulacja sprzączki na plecach to najmniej przyjemny
element, nie budzi mojej sympatii. Regulacja górnej szerokości panelu – bomba. Miękkość ramion – fajna. Lecz w ostatecznym rozrachunki nie jest to nosidło, którego chciałabym używać dłużej. Z dwóch testowanych modeli wygrywa Sensimo Baby, jednak nadal uważam, że dobrana na przymiarkach nosidłowych Kavka była najlepszym wyborem dla mnie i mojego dziecka.

Sensimo i Pellicano vs Fidella Fly Tai

Monika: Nosząc wcześniej 15-miesięczną Anastazję (rozmiar ubranek 92) w Fidelli Fly Tai zdecydowałam się wypróbować nosidło klamrowe Sensimo Slings oraz Pellicano Baby. Muszę przyznać, że oba nosidła zaskoczyły mnie pozytywnie. Jednak to Sensimo Slings bardziej przypadło mi do gustu. Swoją miękkością i grubością nosidło to było bardzo zbliżone do mojej Fidelli Fly Tai (które jest bardzo podobne do chusty), dzięki temu bardzo dobrze układało się na dziecku i na mnie. Duży plus za łatwość i szybkość w dopasowaniu oraz zapięciu dzięki systemowi pasków do regulacji. Również możliwość wypięcia kapturka w tym nosidle jest opcją, którą chciała bym mieć u siebie. No i ten wzór… po prostu BOMBA! Chyba to on sprawia, że tak przyjemnie się nosi.

Nosidło Pellicano Baby wcale nie wypadło gorzej w naszych testach. Dobrze się w nim nosi, ma mocno wypełniony pas biodrowy oraz pasy naramienne, co daje duże poczucie komfortu przy dłuższym noszeniu większego dziecka. Jednakże, jest ono grubsze, co nie do końca mi odpowiadało. Na pierwszy rzut oka sprawiało wrażenie „cięższego”.

Córka, która trzeciego dnia naszych testów miała możliwość wyboru, w którym to nosidle dzisiaj spędzi dzień, wybrała Sensimo Slings. Jak widać nie tylko mi ono odpowiadało, ale jej też musiało być wygodnie.

Sensimo i Pellicano – pierwsze nosidła

Aleksandra: Na początku zaznaczę, że jestem nosidłowym laikiem, całe moje nosidłowe doświadczenie sprowadza się do 5 minut w nosidle Lenny Lamb. Niemniej bardzo się ucieszyłam z możliwości wzięcia udziału w testowaniu dwóch nosideł, dzięki niej jestem zdecydowana na zakup nosidełka dla swojej pociechy, bo naprawdę się ono sprawdza i jest mega wygodne/poręczne.

Mam 185 cm i problemy z kręgosłupem (dyskopatia). Dziecko ma 85 cm i waży 13,5 kg. Najpierw przetestowałam nosidło firmy Sensimo. Nosiłam w w domu i na dworze. Wzór przepiękny, tuliłabym je do siebie non stop. Wygodny pas podtrzymujące dziecko, świetnie sprawdza się możliwość dostosowania rozmiaru nosidła do dziecka (u nas był maksymalny rozstaw, mimo, że dziecko ma 18 mcy, ale jest spore). Do tego oczywiście łatwość obsługi, panel dobrze dopasowany do dziecka. Kapturek mógłby być większy/głębszy, za to klamra z dodatkowym zabezpieczeniem jest zdecydowanie argumentem na plus. Pasy naramienne wygodne, miękkie obszycie. I teraz minusy… Mimo wszystkich ściągniętych maksymalnie pasów miałam dziwne uczucie że dziecko mi „wisi”. Początkowo wszystko było ok, ale po jakimś czasie już czułam dyskomfort kręgosłupa.

Drugim nosidłem był ergonomik Pellicano Baby. Fajnie kolory, ciepły materiał przyjemny w dotyku. Wygodny pas biodrowy, tak samo jak w pierwszym nosidle, fajna regulacja, dodatkowe zabezpieczenie klamry na plus, dobrze dopasowana materiał na plecach dziecka, fajny kapturek, pasy naramienne wygodne i poręczne w regulacji, mięciutkie poszycie nie uwiera. Po dopasowaniu nosidła do dziecka, bardzo wygodnie mi się spacerowało. Zarówno gdy dziecko było z przodu, jak i na plecach, nie odczuwałam dyskomfortu pleców. Jeśli bym miała wybierać jedno nosidło z tych dwóch, zdecydowanie wygrywa drugie czyli Pellicano Baby.

Agata: Jeśli chodzi o nosidło Sensimo to pierwsze wrażenie było pozytywne, niestety jak wyszłam na spacer czar prysł. Nosidło przetestowałam tylko na krótkim spacerze i nie byłam zadowolona. Cały czas miałam wrażenie, że pasy naramienne mi zjeżdżają. To sprawiało, że czułam się niepewnie (może to wina materiału kurtki, ale inne nosiło trzymało się dobrze). Denerwował mnie również odpinany kapturek, wolę wersję przymocowaną na stałe, ale to taki mały szczegół. Z kolei nosidło Pellicano Baby było pierwszym  nosidłem, w którym nosiłam córkę. Z niego byłam bardzo zadowolona. Bardzo wygodnie mi się w nim nosiło. Nosidło było mięciutkie, nic mnie w nim nie uwierało. Wszystko dobrze się trzymało, bez problemu dopasowałam nosidło do siebie. Podobały mi się tuneliki do regulacji, zamiast kolejnych pasów do regulacji, w których czasami można się pogubić. Jeszcze nie mam zbyt dużego porównania z innymi typami nosideł, ale według mnie Pellicano jest godne polecenia.

Inne testy nosideł, m. in. Kavki czy Fidelli, możecie sprawdzić tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *